Takie tam

Aviatory, ineksprymable i inne markowe akcesoria

Jeszcze nie zbudowałam nowej kamieniczki, ale już wiem, jaką płachtą reklamową ją oszpecę.

Brickham

Bezwłose klaty i 2+1 na rozdrożu

Moja garderoba jest w opłakanym stanie: bluzy postrzępione, podkoszulki powyciągane, dżinsy połatane, buty niezapastowane… Ale przynajmniej zadbałam o nową garderobą dla kilkorga minifigów. Niestety nie  wyprodukowałam jeszcze nowych LEGO-pisemek, więc ludziki muszą czytać jakiś archiwalny „Przekrój”.

(Klik tu inlardż)

Micky Mouse FamilyCuties

 

 

 

 

 

 

 

Zmarznięte nereczki

Drobiażdżek z 2006 r., narysowany na świstku papieru. Chyba nie zestarzał się za bardzo;)

Dres i dziunia

Jeśli dobrze pamiętam, panna z obrazka to Andżelika, która za jakiś czas miała rzucić swojego dresa, zostać lesbijką i na wiosnę macać się na ławce z Bazgrołką.

Minifigi lubią łódzkie tekstylia

Nie kupuję ostatnio nowych klocków, więc postanowiłam, że przynajmniej sprawię moim minifigom nowe podkoszulki. Lubię te ludziki tak bardzo, że chciałam zafundować im to, co najlepsze, czyli wzory z Pan tu nie stał przycięte do rozmiaru minifigowego;]

Klik tu vju de slajdszoł

Mam nadzieję, że ekipa PTNS wybaczy mi, że na potrzeby domowo-blogowe skopiowałam ich obrazki. W sumie ja na ich miejscu miałabym pretensje – na modelach ich koszulki leżą znakomicie, ale na minifigach proporcje są nie najlepsze. No ale nic, taka uroda ludzików Lego.
Oczyszczam sobie sumienie zakładając, że dzięki tym obrazkom może jakiś AFOL, zamiast ładować ćwierć pensji w Pałac Jabby czy inne duńskie szkaradzieństwo, zainwestuje w wyrób z łódzkiej przędzalni, łódzkiej szwalni i od łódzkich projektantów;P

Miszcz podrywu – druga odsłona

Ten strip już się tu pojawił, ale lubię go tak bardzo, że wrzucam go jeszcze raz – tym razem w odświeżonej wersji.

Koniecznie klik tu indlardż.

Reszta komiksu do obejrzenia na Biednym Cieślaku.

Kudłaci i wąsaci

Tak się rozkręciłam w „uklockowywaniu” gazet i czasopism wydawanych w Polsce Ludowej, że postanowiłam iść za ciosem i „uklockowić” coś zza Żelaznej Kurtyny.
Z wyborem drukowanego dowodu na zachodnią zgniliznę moralną nie miałam problemu – już dawno podsunął mi go QueerPop:

Tutaj możecie przeczytać tekst z QueerPopa. Tylko ostrożnie – QueerPop podaje też link do archiwum „Playgirl” i na pewno nie zabraknie ciekawskich klikaczy, którzy postanowią sprawdzić, co kryje się pod linkiem. Uprzedzam, że niektórych ta ciekawość zaprowadzi do włochatego piekła pełnego gołych (choć w większości przypadków pokrytych gęstą sierścią) macho-samców. Innych zaś doprowadzi do kosmatego raju pełnego gołych macho-samców z czasów przeddepilacyjnych.

A teraz pora na pisemko dla minifiżek (czyli żeńskich ludzików Lego) lub samcolubnych minifigów:

Dla niewtajemniczonych:
Studs, po polsku study (czyt. przez [u]) lub kropki, to te charakterystyczne wypustki na klockach Lego, dzięki którym klocki można do siebie przyczepiać. Wielu AFOL-i uważa, że zostawianie studów na wierzchu, tak jak na przykład tutaj, jest passé (lub wręcz obciachowe) i że kropki należy przykrywać kaflami.
Tiles, po polsku tilesy [tajlsy] lub kafle, to płytki o gładkiej górnej powierzchni. Odkąd stały się łatwo dostępne, wielu AFOL-i stawia sobie za punkt honoru kafelkowanie wszystkich wierzchnich powierzchni. Znane są też przypadki oddawania tilesom fetyszystycznej czci (tzw. lizanie kafli), co jest przedmiotem szyderstwa ze strony wyznawców Wielkiego Studa i Wielkiej Zębatki, tzn. miłośników Lego Technic.

Systemik za rączkę z Technikiem

Klik tu inlardż.

Gazety donoszą: AFOL-e najeżdżają Kraków

Nie mam fajnych zdjęć z Krakowa. No, może te są jadalne:

(Czołg-pomnik by Dmac i Borys, wóz i tramwaj w krakowskim malowaniu by zgrredek, pety by Karwik, maluch z przyczepą by Misterzumbi)

Za to niektórym dziennikarzom wyszły niezłe foty:
zdjęcia Tomasza Korczyńskiego
zdjęcia Piotra Kędzierskiego
tekst i galeria na http://www.dziennikpolski24.pl.

Wystawowy filmik na YT:

W klockowym kinie

Plakaty filmowe do Klocków-Zdroju:

Niestety minifigowy Bruce Lee jest stanowczo zbyt pyzaty.

A miniMateusz Birkut – zbyt marmurowy, za mało spocony.

Plakat do „Wejścia smoka” już wisi na makiecie w Muzeum Inżynierii Miejskiej na krakowskim Kazimierzu. Powisi do 14 września. Obok słupa ogłoszeniowego – szkaradny ośrodek zdrowia.

Społem i Lego polecają

Pora na odżywcze drugie śniadanie!

Plakat być może zawiśnie na słupie ogłoszeniowym w K-Z.
Swoją drogą, kiedyś człowiek pracujący pił chyba mocz pawiana, a nie piwo – litr piwa ma przynajmniej 500 kcal, jeśli nie więcej.

Za bimber jednak podziękuję.

Przyrost naturalny i czytelnictwo w mininarodzie

Krakowska wystawa rusza za niewiele ponad tydzień. Moi koledzy (i chyba jedna koleżanka) kończą budować kamieniczki, punktowce, ogródki działkowe i nieużytki (bajery typu wesołe miasteczko są już gotowe) do klockowego miasteczka.

Ja do Klocków-Zdroju – w tym roku przemianowanych na Komunę-Zdrój – niczego nie zbudowałam. Za to poważnie potraktowałam apel Z., naczelnego inżyniera, o zaludnienie makiety.
Lata 70. to okres wysokiego przyrostu naturalnego, więc zadbałam o to, żeby na makiecie pojawiło się trochę minifiżek w wieku rozrodczym – od razu w komplecie z przychówkiem, bo próby zrobienia minifiżki w ciąży nie powiodły się.

Niektóre dzieci z K-Z mogą się nawet popisać ubrankiem i zabawką od rodziny z Ameryki:

W wyidealizowanym klockowym świecie nie ma prawdziwych nieszczęść typu pałowanie manifestantów (tzn. są, choćby tutaj, ale nie na tegorocznej makiecie), jednak nie mogło zabraknąć nieszczęść drobnych, takich jak np. obowiązek szkolny.

Nastoletnie minifigi wyglądają na bardziej zadowolone. Może okazało się, że pan od fizyki złamał nogę?

Nie wiem, jak pozostałe minifigi z K-Z, ale te, które ja zsyłam na makietę, są bardzo zajęte dbaniem o szeroko rozumiane zaopatrzenie.
Niektóre ludziki już się dorobiły i mogą spacerowym kroczkiem udać się do Pewexu.

Inne mają dobrych znajomych za granicą, w kraju z fajnymi sklepami płytowymi.

Jeszcze inni hodują to i owo w pracowniczym ogródku działkowym.

Jednak pozostałe minifigi muszą kolejkować.


Starcom i kombatantom przysługuje osobny kolejkowy ogonek.

Co parę minut jakiś uradowany klient w podskokach wybiega ze sklepu.

Nie postarałam się, żeby ludziki miały cielęcinę, szynkę czy chociaż pasztetową. Ale postarałam się, żeby miały co czytać:

Tak, mieszkańcy K-Z najbardziej sobie cenią pokarm dla ducha!

Ludziki i gazety na makiecie:

Parada

Na kilkanaście godzin przed wwską Paradą Równości – odświeżona wersja klockowej Parady, którą jesienią pokazywałam na Flickrze. Tym razem trzy zdjęcia zrobione przez Kozła, reszta moja.
Zdjęcia można powiększyć kliknięciem, o co zresztą uprasza się oglądających.

Na początek kilka widoczków z obowiązkowymi reklamami:




Parada z Lego tym różni się od standardowej Parady, że przyciąga (chyba) trochę większą liczbę drobnych przedsiębiorców.


Nie ma też ciężarówek-platform, bo zasłoniłyby moje piękne kamieniczki. Ale poza tym jest jak na zwykłej Paradzie. Na czele jadą Dajks on Bajks:


Gdzieniegdzie widać rozpedałowanych cyklistów:

Część paradowiczów maszeruje z flagami i transparentami, a niektóre hasła są nawet poważne:



Trybady i urningowie idą ramię w ramię i starają się nie kłócić:

Przychodzi sporo przystojniaków…



… i trochę wystylizowanych dajków:

Można przyjrzeć się męskości i kobiecości w różnych odmianach:

Na Paradzie nie brakuje osób świeżo wyoutowanych…

… ale trafiają się też takie, które coming out mają jeszcze przed sobą.

Niektórzy szczęściarze mogą na Paradzie poczulić się ze swoimi ukochanymi:

Innym pozostaje ślinienie się na widok potencjalnych ukochanych:

A jeszcze inni mają okazję skonfrontować się z uczuciem zazdrości:

Parada, wszystko jedno czy klockowa, czy zwykła, to oczywiście okazja, żeby się podlansować:

Na Paradach przeważają (młodzi) dorośli, ale niekiedy trafiają się rodziny z dziećmi. Przy czym niektóre rodziny zupełnie przypadkiem trafiają na trasę Parady. Dzieci zawsze się cieszą. Z dorosłymi heterykami różnie bywa:

Na polskiej Paradzie z klocków – tak jak na innych polskich Paradach – jest trochę nudno: przeintelektualizowane towarzystwo, żadnych atrakcji typu ciotki z piórami w tyłku.


Ale i tak zawsze trafi się ktoś zgorszony:

Porządna Parada nie może się obyć bez kontrmanifestacji. Z tym że minifigowe kontrmanifestacje nie są zbyt imponujące i nie zasługują na ładne obfotografowanie.

A jej uczestnicy – w przeciwieństwie do żywych zabijaków i moherów – zawsze na koniec dostają wycisk:

Ale założę się, że mała chłosta różowym biczykiem, różową różdżką i różową torebką to dla nich spora atrakcja.

—-
100% Lego + papierowe customy.
Legowa wersja plakatu Miłość Nie Wyklucza za zgodą rzecznika MNW.
Wózek kloszardów skopiowany od Karwika vel Noddy’ego
Specjalne, telepatyczne ukłony dla Catherine Tate i Dereka.

Ostre koło vs. ostre dzieci

Klik tu inlardż.

Dzieci wesoło wybiegły przed bramę…

… przywitały się z hipsterem na ostrym holendrze.

Uprzejmie informuję, że nie doszło do ręko-, butelko- ani kijoczynów – dzieci ograniczyły się do postraszenia cyklisty.

Protect Marriage (Let’s Expand It)

Ot, takie normatywne i staroświeckie hasełko – z okazji Międzynarodowego Dnia Walki z Homofobią i Transfobią.
Klik tu inlardż:

U wód

Bogdan dba o higienę…

… ale raczej nie dba o bezpieczeństwo:

A może to Sandra, jego dziewczyna, ma nadzieję na mały wypadek…

… po którym przejmie mieszkanie i beemkę Bogdana?

Łazienka, tak jak pokoje z poprzedniego wpisu powstała w ramach projektu na krakowską wystawę. Jeszcze ją trochę zmienię, bo już wiem, że np. Legowe pranie można powiesić tak, żeby bluzy nie wyglądały, jakby były wyposażone w rękawiczki;)

Bokserka w bokserkach

Nie cierpię boksu, zwłaszcza damskiego. No ale jeśli moje minifiżki (minifig = ludzik Lego) chcą się bić, to niech się biją… byle miały ładnie ułożone fryzury!

Bokserkę skleciłam w ramach zabawy Wojny Ludzików/Minifig Wars – warto tu zajrzeć, niektóre minifigi są naprawdę odlotowe.

Chlopacy, chopcy, chłopcacy

Po tych frazach internauci trafiali ostatnio (tzn. przez ost. miesiąc) na „Ceislakovitza” (klik tu inlardż):

Obawiam się, że szukający ładnych chłopców, chłopaków i chopców mogli być zawiedzeni. Może powinnam ostrożniej tagować wpisy?

Kiedy byłam mała, bałam się… | cz. 2

Kiedy byłam mała, bałam się…


Klik tu inlardż i żeby puścić slajdy.
Zostawiłam literówkę „potwórzyca”, bo fajna.