Takie tam

O szkodliwości pijaństwa, obżarstwa i nauki

Kolejny pokój na krakowską wystawę – tym razem zapraszam do studenckiej meliny.

Od razu uprzedzam, że sprzęt grający, kolejne komputery i plakat Diablo III są w innych pokojach. A firanek czy żaluzji chłopcy jeszcze się nie dorobili.

Już usłyszałam, że realizm scenki kuleje z powodu pieniędzy na stole – podobno nie zdarza się, żeby po imprezie studentom została jakaś kasa. To chyba prawda, ale najwyraźniej wolałam zapomnieć o tym smutnym szczególe studenckiego życia.

Koniecznie klik tu inlardż:

Patent na parkiet skopiowany od Karwika; okładki książek i gazet ściągnięte z sieci, zmniejszone, wydrukowane i naklejone na kafle (przypominam, że Dekalog AFOL-a dopuszcza naklejki); kubełek z kurczakiem to wiaderko z Belville oklejone naklejką mojego autorstwa; poduszka w kropki to w rzeczywistości ekhmm klocek obleczony w niemowlęce majtki z serii Scala; kafle z nadrukiem skarpetki i kart do gry są oryginalne, z Lego.

Ostre koło vs. ostre dzieci

Klik tu inlardż.

Dzieci wesoło wybiegły przed bramę…

… przywitały się z hipsterem na ostrym holendrze.

Uprzejmie informuję, że nie doszło do ręko-, butelko- i kijoczynów – dzieci ograniczyły się do postraszenia cyklisty.

Protect Marriage (Let’s Expand It)

Ot, takie normatywne i staroświeckie hasełko – z okazji Międzynarodowego Dnia Walki z Homofobią i Transfobią.
Klik tu inlardż:

No Commitments, No Sleepovers

Dla tych, które tęsknią za “The L Word” i/lub mają słabość do związkofobek. I dla tych, które/którzy “don’t do relatioships”.

Klik tu inlardż.

Patent na parkiet ściągnięty od Karwika.

U wód

Bogdan dba o higienę…

… ale raczej nie dba o bezpieczeństwo:

A może to Sandra, jego dziewczyna, ma nadzieję na mały wypadek…

… po którym przejmie mieszkanie i beemkę Bogdana?

Łazienka, tak jak pokoje z poprzedniego wpisu powstała w ramach projektu na krakowską wystawę. Jeszcze ją trochę zmienię, bo już wiem, że np. Legowe pranie można powiesić tak, żeby bluzy nie wyglądały, jakby były wyposażone w rękawiczki;)

Na pokojach

Mój dom się sypie, więc dla równowagi moje minifigi mają odpicowane chałupy.

U różowej bestii wszystko różowe, tylko serduszko najwyraźniej czarne:

Ludzie odpowiedzialni za powołanie bestii na świat i za wystrój jej pokoju:

(Mama prowadzi kolekturę Lotto, tata – lombard; jeszcze ich zobaczycie)

A to sypialnia kaszlaka i jego siostry:

Pokój został z grubsza posprzątany na przyjście lekarza. Normalnie panuje w nim straszny bajzel, a dzieciaki w kółko się biją. W sumie trudno im się dziwić – gdybym mieszkała w limonkowo-fioletowym pokoju i musiałabym spać w pościeli pod kolor podłogi i firan, pewnie też zrobiłabym się trochę agresywna.

W pokoju nie ma iPodów, iPadów ani MacBooków – po ostatniej awanturze rodzice zarekwirowali wszystkie elektroniczne gadżety z wyjątkiem pełzającego robota.

Pokoje powstają w ramach projektu na krakowską wystawę, ale o tym kiedy indziej.

Bokserka w bokserkach

Nie cierpię boksu, zwłaszcza damskiego. No ale jeśli moje minifiżki (minifig = ludzik Lego) chcą się bić, to niech się biją… byle miały ładnie ułożone fryzury!

Bokserkę skleciłam w ramach zabawy Wojny Ludzików/Minifig Wars – warto tu zajrzeć, niektóre minifigi są naprawdę odlotowe.

Chlopacy, chopcy, chłopcacy

Po tych frazach internauci trafiali ostatnio (tzn. przez ost. miesiąc) na “Ceislakovitza” (klik tu inlardż):

Obawiam się, że szukający ładnych chłopców, chłopaków i chopców mogli być zawiedzeni. Może powinnam ostrożniej tagować wpisy?

Pochwała drobnej przedsiębiorczości

Więcej zdjęć na Flickrze.

Kiedy byłam mała, bałam się… | cz. 2

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.